Otrzymałeś nakaz zapłaty z sądu i zastanawiasz się, czy sąd może rozłożyć go na raty, aby ułatwić Ci spłatę? Odpowiedź prawników jest jednoznaczna: TAK, ale to zła strategia, która może kosztować Cię o wiele więcej, niż myślisz. Zanim złożysz jakikolwiek wniosek, dowiedz się, dlaczego walka o pełne oddłużenie jest często znacznie lepszym i bardziej realnym rozwiązaniem.
Spis treści:
Nakaz zapłaty a raty – dlaczego sąd nie może tego zrobić?
Twoje pierwsze pytanie po otrzymaniu pisma z sądu jest w pełni zrozumiałe: „Czy mogę to spłacać w ratach?”. Chcesz znaleźć jakieś wyjście, aby poradzić sobie z tym ciężarem. Musisz jednak poznać fundamentalną prawdę o tym dokumencie. Sąd nie może rozłożyć na raty samego nakazu zapłaty. Dzieje się tak z bardzo prostej przyczyny proceduralnej. Nakaz zapłaty jest wydawany na tak zwanym posiedzeniu niejawnym, bez Twojego udziału. Sąd opiera się wtedy wyłącznie na pozwie i dokumentach złożonych przez wierzyciela.
W momencie wydawania nakazu sąd nie wie nic o Tobie ani o Twojej sytuacji finansowej. Nie wie, czy w ogóle zgadzasz się z długiem, a tym bardziej, czy potrzebujesz rozłożenia go na raty. Dowiadujesz się o istnieniu nakazu dopiero wtedy, gdy listonosz puka do Twoich drzwi. Nie masz więc żadnej możliwości, aby wcześniej złożyć wniosek o raty. To proceduralnie niemożliwe. Pytanie o raty na tym etapie jest po prostu przedwczesne. Najpierw musisz podjąć inną, znacznie ważniejszą decyzję.
Wniosek o raty w sprzeciwie. Czy to dobra strategia?
Prawo przewiduje możliwość złożenia wniosku o rozłożenie zasądzonej kwoty na raty. Możesz to zrobić na przykład w sprzeciwie od nakazu zapłaty. Technicznie jest to wykonalne. Jednak prawnicy ze specjalistycznych kancelarii oddłużeniowych, takich jak np. nasza Kancelaria Anty-Dług, zgodnie twierdzą, że w 99% przypadków jest to fatalna strategia. Dlaczego? Ponieważ wniosek o rozłożenie długu na raty jest jednoznaczny z faktycznym uznaniem tego długu w całości.
Składając taki wniosek, wysyłasz do sądu jasny komunikat: „Tak, zgadzam się, że jestem winien całą tę kwotę, tylko proszę o możliwość spłaty w częściach”. W ten sposób sam zamykasz sobie drogę do jakiejkolwiek innej formy obrony. Rezygnujesz z szansy na zakwestionowanie istnienia długu, jego wysokości czy podniesienia zarzutu przedawnienia. Dobrowolnie zgadzasz się zapłacić wszystko, czego żąda od Ciebie bank czy firma windykacyjna, łącznie z ich odsetkami i kosztami. To taktyczny błąd, który może kosztować Cię tysiące złotych.
Zamiast prosić o raty, zakwestionuj cały dług!
Zanim w ogóle pomyślisz o ratach, zadaj sobie ważniejsze pytanie: „Czy ja na pewno muszę to wszystko płacić?”. Pamiętaj, to że firma windykacyjna Cię pozwała, wcale nie oznacza, że ma rację. Doświadczenie tysięcy spraw sądowych pokazuje, że w pozwach przeciwko konsumentom roi się od błędów, braków i nieścisłości. Wierzyciele często idą na skróty, licząc na Twoją bierność i brak wiedzy prawniczej. Twoim zadaniem jest to wykorzystać.
Zamiast prosić o łaskę w postaci rat, powinieneś skupić się na twardej obronie i zakwestionowaniu całego roszczenia. Właściwą drogą jest złożenie sprzeciwu od nakazu zapłaty, w którym zanegujesz powództwo w całości. To zmusi wierzyciela do udowodnienia przed sądem każdej złotówki, której od Ciebie żąda. Musi przedstawić oryginały umów, dowody Twoich wpłat, prawidłowe wyliczenia odsetek. To dla nich często ogromny problem. Walka o pełne lub częściowe oddalenie powództwa jest znacznie lepszą strategią niż dobrowolne poddanie się i proszenie o raty. Nawet jeśli wiesz, że miałeś jakiś dług, jego wysokość może być znacznie niższa.
Błędy banków i windykatorów – Twoja ukryta przewaga w sądzie.
Możesz myśleć, że nie masz żadnych argumentów przeciwko bankowi czy firmie pożyczkowej. To nieprawda. Ich pozwy bardzo często zawierają błędy, które dla doświadczonego prawnika są podstawą do wygrania sprawy. Jakie to błędy? Po pierwsze, dług może być po prostu przedawniony, a wierzyciel próbuje go dochodzić, licząc na Twoją niewiedzę. Po drugie, firmy windykacyjne, które kupiły Twój dług, nierzadko nie potrafią udowodnić, że faktycznie nabyły Twoją wierzytelność.
Inne częste błędy to nieprawidłowo naliczone, zawyżone odsetki, doliczanie niedozwolonych opłat windykacyjnych czy stosowanie w umowach klauzul abuzywnych (niedozwolonych). Wierzyciel ma obowiązek udowodnić istnienie i wysokość długu, a nie Ty masz udowadniać swoją niewinność. Problem w tym, że samodzielne znalezienie tych błędów, ukrytych w skomplikowanych umowach i regulaminach, jest dla przeciętnego konsumenta niemal niemożliwe. Potrzebujesz do tego specjalistycznej wiedzy i doświadczenia.
Jak prawnik znajduje błędy i wygrywa sprawę?
Tu właśnie pojawia się rola wyspecjalizowanej kancelarii oddłużeniowej. Doświadczony prawnik od spraw długów wie dokładnie, gdzie szukać słabych punktów w pozwie. To jego codzienna praca. Analizuje on każdy dokument pod kątem formalnym i merytorycznym. Sprawdza daty, kwoty, zapisy umowne i szuka podstaw do skutecznego zakwestionowania roszczenia. Nawet jeśli wydaje Ci się, że Twoja sprawa jest przegrana, profesjonalista może znaleźć argumenty, o których nie miałeś pojęcia.
Właśnie dlatego warto powierzyć swoją sprawę ekspertom, takim jak prawnicy z Kancelarii Anty-Dług. Zamiast skupiać się na pisaniu wniosku o raty, oni skupią się na przygotowaniu profesjonalnego sprzeciwu, który może doprowadzić do całkowitego oddalenia powództwa. Przejmą na siebie kontakt z sądem i wierzycielem, dając Ci spokój i czas. Pamiętaj, że nawet jeśli ostatecznie sąd wyda wyrok zasądzający, to dopiero w tym wyroku, zgodnie z art. 320 Kodeksu postępowania cywilnego, sąd może rozłożyć świadczenie na raty, biorąc pod uwagę Twoją sytuację. Ale to ostateczność. Najpierw trzeba walczyć.